Maria Jarema. Pęknięty modernizm
Wystawa „Maria Jarema. Pęknięty modernizm” proponuje nowe spojrzenie na twórczość jednej z najbardziej oryginalnych postaci polskiej sztuki nowoczesnej okresu międzywojennego i powojennego.
Maria Jarema ukończyła studia na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w 1935 roku, wcześnie dołączyła do zaangażowanego politycznie środowiska awangardowego, odrzucającego normy akademickie. Była współzałożycielką Grupy Krakowskiej, ugrupowania o istotnym znaczeniu dla rodzącego się pokolenia modernistów. W latach 1934–1939 współpracowała również z prowadzonym przez jej brata Józefa eksperymentalnym teatrem Cricot, w którym zajmowała się scenografią, kostiumami, lalkarstwem i grą sceniczną.
Od początku kariery artystycznej Jarema identyfikowała się z międzynarodowym nurtem modernizmu, przejmując język wspólny dla abstrakcji postkubistycznej i czerpiąc z surrealizmu i ekspresjonizmu.
W okresie powojennym radykalnie domagała się wolności artystycznej. Łącząc charakterystyczną dla surrealizmu koncentrację na cielesności i autoekspresji z dążeniem do formalnej autonomii sztuki abstrakcyjnej, Jarema od 1949 roku rozpoczęła eksperymenty z techniką monotypii. To właśnie ta technika umożliwiała jej artykulację podmiotu jako całości, obejmując także to, co pozornie niemożliwe do pogodzenia – obszary pęknięć i rozdarć, naznaczone zarówno napięciami wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi.
Kuratorzy określają wypracowany przez nią idiom mianem
„pękniętego modernizmu”. Twórczość artystki można czytać jako badanie różnych sytuacji, w jakich znajduje się ciało i podmiot: od doświadczenia jednostki, przez relacje między dwojgiem ludzi, rodzinę, aż po funkcjonowanie w szerszej wspólnocie. Wystawa jest zaaranżowana według tej narastającej skali – jednostka, para, rodzina, wielość, pokazując, jak w obrazach ciała ujawniają się napięcia społeczne oraz procesy rozpadu i pęknięcia podmiotu.
Wystawa umożliwia głębsze zrozumienie indywidualnej praktyki i procesu twórczego Jaremy, prezentując jej twórczość razem z pracami polskich, francuskich i włoskich artystów, których podziwiała i z których dorobkiem się mierzyła. Nie godziła się jednak na rezygnację z własnego głosu. Doskonale rozumiała, że „bez deformacji, transpozycji, metafory, abstrakcji – nie jesteśmy dzisiaj w stanie objąć i wyrazić narastających konfliktów uczuć i spraw”.

